"Naszym największym lękiem jest to, że jesteśmy potężni ponad miarę"
Więc zacznijmy! Po pierwsze - oby ten blog nie był kilkudniowy bądź nawet kilkugodzinny. Skoro to mamy za sobą, przejdźmy dalej. Blog jest dla Was, dla każdego, nawet takiego co nigdy wcześniej nie trenował nic. Może właśnie ten ktoś w tym miejscu zaczepnie inspiracji by mieć chęci zajścia jak najdalej - z tego faktu oczywiście bardzo bym się ucieszyła, a otrzymując wiadomości " Jesteś moją inspiracją!" - poczułabym, że robię coś dobrego. Choć raz nie byłabym tą zła bijąca middle kicka prosto w żebra. Drodzy sportowcy! Co takiego będzie można znaleźć na tym blogu? Wiele rzeczy od A do Z związanych ze sportami walki i ćwiczeniami. Przepadam za motywującymi filmikami, więc z pewnością takie cuda także odnajdziecie. Z ręka na sercu mogę Wam powiedzieć, że tego typu składanki dużo dają, przynajmniej mi - szczególnie przed treningami, oby i Wam pomogły. Post nie bez powodu został nazwany - Everyone started somewhere (każdy kiedyś gdzieś zaczynał). Przecież każdy wielki sportowiec, niezależnie w jakiej dyscyplinie, na samym początku zaczynał od zera. Nawet Żelazny Mike (Mike Tyson) był kiedyś tylko chłopcem zapowiadającym się na kolejnego gangstera, który skończy tak jak jego poprzednicy. D'amato jednak widząc w nim płomień zaczął go coraz bardziej podsycać , podsycać dopóki ten zamieni się w wielkie ognisko bez możliwości ugaszenia. Cus był prawdziwym trenerem, który stworzył bestie wyniszczającą każdego swojego przeciwnika. Takiego mentora życzę każdemu! Jednak jeśli los rzucił Wam tyrana, wyciskającego z Was siódme, ósme, dziewiąte i dziesiąte poty na treningach - mimo wszystko słuchajcie się go, ale trenujcie z głową by udowodnić mu, że nie łatwo Was ugiąć/pokonać. Tym miłym akcentem zakończymy pierwszego posta i... Be like water my friends.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz